Blisko pięciuset fanów Zagłębia wybrało się do Płocka aby tam na stadionie Wisły wspierać dopingiem swoich piłkarzy w rewanżowym meczu finału Pucharu Polski. Niestety, podobnie jak przed tygodniem w Lubinie, tak i tym razem kibice Zagłębia nie mieli powodów do radości, bowiem Zagłębie uległo Wiśle 1:3.
Pierwsza część meczu toczyła się pod dyktando gospodarzy, którzy pomimo solidnej zaliczki ze spotkania w Lubinie nie zamierzali się bronić i od pierwszych minut starali się zagrozić bramce Zagłębia. Już w 12 minucie płocczanie stanęli przed szansą zdobycia gola, jednak świetnie w bramce Miedziowych spisał się Liberda, który instynktownie wybił piłkę po strzale Obiadina. Futbolówka odbiła się od słupka i wyszła na rzut rożny. Kolejną bardzo dobrą okazję do zdobycia gola płocczanie wypracowali sobie tuż przed przerwą, jednak i tym razem na wysokości zadania stanął Liberda, który świetnie wybronił strzał Jelenia.
Po zmianie stron gra lubinian nabrała tempa, co zaowocowało kilkoma sytuacjami, po których Zagłębie mogło zdobyć gola. Niestety na przeszkodzie stanął prowadzący to spotkanie Krzysztof Słupik, który w przeciągu trzech minut nie odgwizdał dwóch rzutów karnych dla Zagłębia. Najpierw w ?szesnastce? gości Jeleń pociągał wychodzącego do piłki Łobodzińskiego i pomimo tego, że faul był ewidentny, co pokazały telewizyjne powtórki ,arbiter nakazał grać dalej. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja z 54 minuty. Wówczas to atakującego piłkę Arboledę kopnął w głowę Belada rozbijając kolumbijskiemu obrońcy Zagłębia łuk brwiowy. W skutek urazu obrońca Zagłębia musiał opuścić plac gry, na czym ucierpiała gra obronna Zagłębia.
Brak w szeregach obronnych Arboledy skrzętnie wykorzystali gospodarze, którzy już w 67 minucie objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym najwyżej w polu karnym wyskoczył Magdoń, który strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Magdoń miał o tyle ułatwione zadanie, że przy stałym fragmencie gry pilnowany był przez najniższego w zespole Zagłębia ? Macieja Iwańskiego. Pięć minut później było już wiadomo, że marzenia Zagłębia o pucharze trzeba będzie odłożyć przynajmniej do przyszłego sezonu. Po tym jak świetnym strzałem zza linii pola karnego popisał się Obajdin, gospodarze prowadzili już 2:0.
Do końcowych minut lubinianie bezskutecznie walczyli o jak najlepszy wynik, jednak pomimo usilnych prób i starań nic z tego nie wychodziło. Na przeszkodzie, oprócz indolencji strzeleckiej, po raz trzeci w tym meczu stanął sędzia Słupik, który nie zauważył przewinienia Pekovića bezpardonowo faulującego w polu karnym Łobodzińskiego.
Na 7 minut przed zakończeniem meczu lubinianie zdobyli kontaktową bramkę, jednak było to wszystko, na co było w tym dniu stać piłkarzy Zagłębia. Po ładnej akcji piłkę w polu karnym otrzymał Piszczek, który pomimo asysty dwóch obrońców, skierował piłkę do siatki.
Cztery minuty później gospodarze wykorzystali błąd Felixa Fillipe, który stracił piłkę przed własnym polem karnym na rzecz Jelenia. Najskuteczniejszy strzelec płocczan popędził z piłką w pole karne Liberdy, a następnie odegrał do lepiej ustawionego Truszczyńskiego. Ten z najmniejszej odległości po raz trzeci w tym meczu skierował piłkę do bramki Zagłębia, ustalając tym samym wynik meczu.